Genealogia bohaterów

Biedne niebo, zaludnione ubogimi obłokami
- innymi nami, było apelowym placem

Ten co nas wezwał, wprost do naszych czaszek
Z śliną głosu ogromnego nalewając łyk przepaści

Mimowolnie był kobietą choć pod męskim figurował
Przezwiskiem - Bękart - w polskim almanachu mowy

Lecz z urodzenia, z funkcji zwany był Placowym
- ten nas zważył na języku a od tyłu znów nas doznał

Wreszcie puścił, myśmy tylko przeskoczyli jasne strugi
Swych ciał, bez sądu nawet - chyba, że to był

Sąd, ten gwałt; biedne plecy nieba każdy mył
Bezcielesną ręką widmem wiechcia żadnej śliny ługiem

A za niebem było jutro, pierwsze ptaki pozdrawiały
Nas - znów swoich, gdy czas się zaczął liczyć z nami