Geneza

Las sam stanął Nim jeszcze ustaliłem miejsce
Pod las Nim pył kosmiczny stał się choć piaszczystym
Gruntem dobrym pod sosnę w jednym mgnieniu powiek
Znikąd jak tysiącletni wyrósł ten matecznik

A wtedy By nie zwalił kosmiczny wiatr Twardnieć
W nieznaną jeszcze Ziemię dokoła korzeni
Magnetycznie pył począł i pod biegłą stopą
Ścieżka się rozpoczęła by dalej wydeptać

Niebo się samo przez się zrozumiało W lesie
Rósł północny kierunek mchem na pniach Południe
Oscylowało zmiennym słońcem Mira Ceti

A kiedy wzeszedł siódmy księżyc i się znudził
I zaczęło powszednieć cudowne stworzenie
Wtedy z lasu kobieta wyszła jak niedziela