Mówię, dziwię się

Śpiąc z kamieniem pod głową przez sen kruchy
Czuję ziarenko grochu uwiera pod językiem.
Ze starej Ziemi przemyciłem skrycie
Kamień węgielny pod nową kulturę.
I budzę się zaraz po nieskończonym polu
- słupy horyzontu stoją zawsze dalej -
Chodzę na czworakach szukam miejsca pod zasiew.
Pług i oracz, językiem żłobię bruzdę głodną
I kładę w nią ziarenko już nabrzmiałe chęcią
Rośnięcia w znakomitą kromkę przyszłej strawy.
Taki wątły że jeszcze prawie niewidzialny
Już ze wzruszonej gleby wynika mądry pręcik.
Mówię do niego lecz czemu po polsku
- chwilę się dziwię językowi głodu.