Piosenka bohaterów II

W czasach wielkich żyliśmy, wspaniałych..
Aż wreszcie śmierć stała się pospolitą rzeczą,
  jadalną, jak gruby chleb lekkostrawną,
  i w usta sobie braliśmy lekko
  - kromkę rozkwitającą smakiem aż bez nazwy,

takim codziennym. I zabijano nas: rano
  już wymierzano rzadką, w cienkiej zupie,
  ale my śmiechem nieodmierzanym
śmialiśmy się, jeszcze gdy sen w łeb tłukł obuchem.

Bo to nie była nasza śmierć tylko łaskawa
  jałmużna zazdroszczącego nam świata
  i wiedzieliśmy: kłamią nam w piśmie

partyjnych gazet, skorośmy, choć nieumyślnie,
  w szpaltach nieba czytali a ten dziennik
  wyjawiał imię prawdziwej śmierci.

1968