Wieża
Wypełniona szaleństwem ludzkim głosem gada
Wieża wzniesiona z fundamentu ciała
Słup krwi zielony jak przemyślny powój
Co wyrósł z nagle przekłutego boku
Zakończony jak usta proroka wargami
Slini się świecącymi obłokami
I już na tle czarnego nieba w pewne słowa
Składają się - cyfry alfabetu Słowian
Lecz głupi kto by myślał że tej cyrylicy
Sens zrozumie jawnie oczywisty
Tobie to mówię fenicka kurewko
Co za mną przy mnie i przede mną z grecką
Piersią odkrytą francuskim wachlarzem
Jednak zakrytą na głos czytać sobie każesz
