Wzgórze albo bohater narodowy

Polska to jest wielka rzecz
Jest wzgórze krwi kobiecej, pod którym schowa swą śmierć,
kilka wspomnień, dwie klęski - jak pies sobie chowa kości -
  i, minąwszy opłotki,
  stanie twarzą do Polski.

I zacznie z dłoni - chmury siać światło ciężkie jak pięść
pulsu w kamieniołomie pod skronią - a wielką stopą
  - jakby tren panny młodej –
  przydepce do Europy.

Więcej odpuszczające niż przecież łaskawa śmierć
we śnie - jego milczenie bezwiednie będzie niedzielą:
  dla zabitych nadzieją
  i dla żywych ucieczką.

A później mu się znudzi i wtedy uśmiechnie się
  - uśmiech opadnie śniegiem.

1967