Zawsze dojrzali
Musimy być o świcie do ostatniej krwi
W pełnych szufladach serca rozliczeni z nocą;
Gdy ostatnia moneta, Księżyc, już się stoczy
Pod stół nieba i, saldo, Słońce wschodzi z żył;
Gdy w gniazdo uplecione z magnetycznych sfer
Kula Ziemi ze źrenic nam wytoczy się;
Gdy natychmiast nas w wargi opuchnięte bierze
Mdła rozpacz, żeśmy winni stworzywszy ten świat;
Kiedy rozpacz kobiecie powierzamy - aż
W żyznej głodem macicy krzepnie w sytą perłę;
O zmierzchu, kiedy suma winnej śmierci krwi
Już nie obciąża Ziemi, gdy na inną, gwiazdę
Pierwszą - lepszą przelana; my musimy zawsze
Być dojrzali do nowego bohaterstwa.
