Gdy pies księżyca

Gdy pies księżyca szczeka i z zaułków nocy
Echo mu odpowiada w sposób wielce drwiący

Gdy fioletowa lampa twojego mózgu płonie
Mdlącą gorączką, kiedy dygocące dłonie

Ledwie mogą uchwycić choć okruch powietrza
Aby do ust zduszonych ręką snu go wetkać

Jak papieros, gdy sen jest nie snem lecz cyklonem
Już nie w twoim pokoju - w komorze gazowej;

Gdy pies księżyca już nie szczeka ale wyje
Gdy pętla lęku szczelnie zaciska ci szyję

I już nie żyjesz ale ciśnięty na dno
Mdłego ciała przez wrogo obojętną moc

Nie śmiesz wierzyć, że jeszcze wolno ci oddychać;
Kiedy nawet poezja, pierdnąwszy w drzwiach, wyszła

Z pokoju, by się udać na pętlę tramwajów
I kontrolerce w budce przeszkadzać w spełnianiu

Obowiązków służbowych, karmiąc ją tęsknotą
I tak dalej; gdy, nagle spojrzawszy przez okno,

Stwierdzasz, że się planeta odwrotnie obraca –
Odwracasz głowę, ścianę koło siebie macasz

I nagle palcem trafiasz w nieskończoność... Krzyczysz
Lecz co z tego, gdy nawet sam siebie nie słyszysz;

Gdy do dziesięciu licząc wnet się zatrzymujesz
Nie pamiętając, co jest dalej, już na trójce;

Gdy nagle jesteś swoją matką, rodzisz siebie
I jako matka niemo patrzysz, jak się w rzece

Nazywanej po polsku jak kobieta: Anna
Topisz, i orientujesz się raptem, że zaszła

Pomyłka, gdyż brakuje cyfry" w" z początku;
Gdy, jak Norwid, zaznaczasz, żeś nie jest z teorią

Obeznany, zaś wszystko dzieje się w pejzażu
Słonecznym, gdy ty słyszysz: pies księżyca zawył

Znowu, i odszczekujesz mu szlochem spod serca
Gdyż nóż bólu przemocą przeniknął ci trzewia;

Gdy pies księżyca skomle jak twój kiedyś pies
Dopraszający się, byś mu dał wreszcie jeść

Gdy pies księżyca dyszy jak zgoniony pies
Gdy pies księżyca gryzie twój mózg jak zły pies

Chociaż obręczą dłoni obejmujesz skronie -
Wtedy zjawia się Strzelec - ja - i stawia kropkę.
25 I 1970