Jeszcze w nią nie wszedł (...)

Jeszcze w nią nie wszedł, już nie ma jak wrócić.
Ze świata jawnie wyświecony, w skóry
worek wciśnięty, patrz: śliną sromotną
cieknie w otwarte
jej krocza okno.

Kobieta nie wie, na co jeszcze czeka.
On słyszy: skoblem mrozu zima szczęka.
Za sienią ciała tamtej w pobielone
świeżo dla gościa
prosi o pokoje.

Kobieta mówi, że nie ma wyboru.
Ale on jeszcze wciąż odwraca głowę.
Lecz nagle - śmierć już całą w sobie przeżył -
wpada. Nie widać
mu nawet pięty.