Prawdziwe życie bohatera

Jest horyzont prawdziwy tam za horyzontem.
Lecz najpierw czarne gwiazdy, nie wiedząc czy są,
Lecą do jego oczu zakrzywiając tory.
Gdy w oczach ciemno widzi podczerwoną krwią.

Oto prawdziwa chmura z niebieskiej wyżyny
Jego mózgu już schodzi aby stać się łzą
Morza: na horyzoncie słuchu teraz dyszy
Już wzbierający w dusznym wnętrzu morza sztorm.

I żagla biała miara w szwach rwie się z nadmiaru
Ulotnej treści wiatru i sternik ssie źdźbło
Krwawej wątroby, którą on, celnie przez gardło
Przybity do poprzeczki rei, karmi go.
1968