Okno

I

Głowa jest zimna Gwiazda chłodzi przełyk
tylko okno płonie we krwi

Lubię być obcy pod Twoim oknem
jakby na pół urodzony.

Myślę o Twoim brzuchu
ręce chowam za siebie

Teraz sprawdzam rysy swojej twarzy
jakbym je ustalał
z Twoimi wargami.

Śmierć jest obojnakiem.

II

Gwiazda przeciekła do stóp I tak muszę iść
twarz pali a podbrzusze jak otwarte okno

Kiedy śpisz wiesz o czym ja myślę

Lecz czy śpiącą można zbudzić grzecznie


w sierpniu 1966